#Perspektywa Vanessy#
Następnego dnia :
Wstałam rano byłam wyspana spojrzałam na zegarek 7.15. Miałam jeszcze sporo czasu do wstawania, ale postanowiłam wcześnie wstać. Podeszłam do szafy i szukałam w co się ubrać nagle zadzwonił mi telefon to był Nath.
Odbierz
-Cześć-przywitałam się.
-Hej-odpowiedział-Ja w sprawie tej wycieczki.
-Jakiej wycieczki?-spytałam zdziwiona.
-No wiesz pomogłyście nam wczoraj z nowym domem i mieliśmy w zamian was gdzieś zabrać pamiętasz?
-Aaaaa tak już tak, no to jak co postanowiliście?
-Będziemy po waz o 10.00 więc się przygotujcie.
-A gdzie nas zabieracie?
-Niespodzianka nie mogę powiedzieć.
-Ok to do 10.00 pa.
-Pa-pożegnaliśmy się.
Szybko podeszłam do szafy i zdecydowałam ubrać to ubiór jak już się ogarnełam zeszłam na dół i zobaczyłam Oliwia siedzącą na kanapie w piżamie czytałam książkę i piła herbatę.
-Oliwia śpiesz się o 10.00 chłopcy przyjadą po nas-powiedziałam szybko i przygotowywałam śniadanie.
-Ale po co oni przyjadą-spytała śpiącym głosem.
-Chcą się nam odwdzięczyć za pomoc w domu.
-Aaaa to ja pójdę się ubrać
#Perspektywa Oliwi#
Chłopcy mieli przyjechać o 10.00 a była 8.45 jak ten czas szybko zleciał postanowiłam nie cackać się i pośpieszyć zajrzałam do szafy i wybrałam to ubiór jak już się ubrałam spakowałam do to torby potrzebne rzeczy i zeszłam na dół.
-No nareszcie jedz szybko i trzeba pozmywać i czekamy na chłopaków-powiedziała Vanessa z pełna buzią prawie jej nie zrozumiałam.
-Ok ok ja głodna nie jestem-odpowiedziałam.
-Jak tam chcesz.
Tuż po tym jak Vanessa zjadła pozmywałyśmy i była godzina 9.50.Czekałyśmy te 10 minut i się doczekałyśmy, przyjechali.
Otworzyłam i zobaczyłam Jaya patrzał na mnie tymi błękitnymi tęczówkami miałam nogi z waty, mówiła coś do mnie ale ja nie reagowałam w końcu zeszłam na ziemie a on się śmiał ze mnie.
-Czemu się śmiejesz-zapytałam a na mojej twarzy pojawiły się rumieńce.
-Odleciałaś i nie reagowałaś.-odpowiedział.
Vanessa wiedziała o co chodzi wiec dla wymówki powiedziała że tak czasami mam.
-To co przygotowaliście?-spytałam.
-No chodźcie do auta to zobaczycie jak dojedziemy na miejsce- odpowiedział mi i uśmiechną się Jay.
Po wyjściu z domu wsiedliśmy do auta, ja siedziałam obok Jaya a Vanessa obok Nathana ja wiedziałam że coś się pomiędzy nimi kroi. Gdy dojechaliśmy na miejsce zobaczyłyśmy skutery.
-Dlaczego jest tylko 5?-spytała Vanessa.
-Bo będziemy jeździć po dwie osoby na jeden skuter-odpowiedział Nath patrząc na nią.
-No to ja i Kelsey-odezwał się Tom.
-Ok to Tom i Kelsey, Siva i Nareesha, Max i Michelle, Nathan i Vanessa, ja i Oliwia-pogrupował nas Jay.
-Ok-wszyscy wykrzykli prócz mnie i Vanessy.
-Coś nie tak-spytał Nath
-Nie wszystko ok-powiedział Vanessa.
Jak wszyscy wśedliśmy na wyznaczony skuter ruszyliśmy, trochę się bałam chwyciłam się Jaya i zamknełam oczy, było mi przyjemnie czułam się bezpieczna. Jakiś czas jechaliśmy dość normalnie ale gdy dojechaliśmy do nie ruchliwych dróg zaczeła się jazda jechaliśmy szybko a ja coraz mocniej tuliłam się do Jaya on to czuł więc zwolnił i powiedział żebym się nie bała że z nim jestem bezpieczna uśmiechnełam się i zarumieniłam.
Po całym dniu chłopcy odwieźli nas a my im podzienkowałyśmy i weszłyśmy do domu.
-Ja wiem że go kochasz i mnie nie okłamiesz-powiedziała Vanessa.
-Co? kogo?-spytałam
-NO Jaya.
-A ja wiem że ty Nathana i co hahah.
-No masz racje kocham Nathana i co-powiedziała Vanessa a mnie zamurował nie dlatego że go kocha tylko ę tak szybko się przyznała.
-No ja kocham Jaya- powiedziałam i uśmiechnełm się.
Siadłyśmy i zaczełyśmy o tym wszystkim rozmawiać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz